Benavides drugi, Barreda wycofuje się z Dakaru

Motocykliści Monster Energy Honda Teamu zakończyli trzeci dzień rywalizacji na trasie Rajdu Dakar z mieszanymi nastrojami. Z jednej strony na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej awansował Kevin Benavides. Z drugiej ze zmagań musiał wycofać się lider tabeli, Joan Barreda.

10 stycznia 2019
Honda w Polsce

Trzeci, prowadzący z San Juan de Marcona,

etap Dakaru był prawdziwym wyzwaniem, składającym się z dwóch odcinków specjalnych o długości odpowiednio 264 i 65 km, rozdzielonych krótką dojazdówką i zakończonych liczącą 461 km trasą do bazy rajdu w Arequipie. To w sumie aż 800 km.

Benavides miał w środę podwójne powody do radości. Argentyńczyk nie tylko walczył o etapowe zwycięstwo, uzyskując ostatecznie trzeci czas, ale także na mecie świętował swoje trzydzieste urodziny. Niestety, na finiszu zabrakło dotychczasowego lidera i zwycięzcy pierwszego etapu, Joana Barredy, który otwierając trasę wyjechał z drogi z powodu mgły. Hiszpan wjechał do głębokiego wąwozu, z którego nie można już było wyjechać o własnych siłach.

Szósty był w środę Paulo Goncalves, dwunasty Rricky Brabec, a osiemnasty „Nacho” Cornejo. W czwartek motocykliści zmierzą się z pierwszą częścią etapu maratońskiego i tradycyjnie na mecie nie będą mogli liczyć na pomoc swoich mechaników.

Honda w Polsce

„To był bardzo długi dzień

powiedział startując Hondą CRF450 RALLY Kevin Benavides. - Wykorzystałem dobrą pozycję na starcie i zaatakowałem. Czułem się komfortowo na motocyklu. Co prawda popełniłem kilka małych błędów nawigacyjnych, ale to był udany odcinek. Cieszę się z awansu w generalce i z każdym etapem czuję coraz pewniej. Drugie miejsce w generalce to całkiem niezły prezent urodzinowy.

Niestety, mój Dakar dobiegł dziś końca – dodał Joan Barreda. - Wszystko szło zgodnie z planem. Otwierałem trasę i narzucałem tempo. Dojechałem w góry, gdzie widoczność ograniczyła mgła. Jechałem zgodnie z roadbookiem i GPS-em, ale wjechałem do wąwozu, z którego nie dało się wyjechać, choć próbowałem pojechać jeszcze dalej i znaleźć inną drogę. Inni widzieli mnie z góry i mogli zawrócić, ale ja nie mogłem już wrócić na trasę.
 

Honda w Polsce